wtorek, 26 sierpnia 2008

Polska biba w szwedzkiej windzie;)

Deszczowa pogoda za oknem i przeżycia dzisiejszego dnia doprowadziły do tego, że właśnie skończyłam się objadać całym opakowaniem ciastek. Cholera. Tym bardziej, że jest tak paskudnie, że szanse na spalenie tych pustych kalorii podczas biegania sięgają w tym momencie zera.

Żeby nie było, że narzekam i marudzę bez powodu - tytuł tego posta został zaczerpnięty z życia. Naszego, tutejszego erasmusowego - polskiego;). Nie wiem jaki diabeł mnie podkusił, aby wsiąść po ostatnich zajęciach do windy i zjechać z 3. piętra na dół. Mnie i jeszcze 11 osób, w tym jedną Czeszkę i resztę Polaków. Mniejsza o większość - dozwolonego limitu osób nie przekroczyliśmy, drzwi windy zamknęły się za nami normalnie, ale.. no właśnie. Winda ani nie zjechała na dół, ani nie można było otworzyć drzwi. Ok, kiedyś już nawet utknęłam w węgierskiej windzie na półpiętrze, ale żeby tutaj w Szwecji takie rzeczy..??:) No niech nawet i zdarzy się taki wypadek przy pracy szwedzkiej windzie, ale żeby w środku nie było żadnego (tak dokładnie - żadnego!) wlotu powietrza. Żadnej kratki ani wentylatora. Nic. Co akurat przy panującym w środku dość dużym zagęszczeniu było istotne. Tym bardziej, że ostatecznie spędziliśmy w środku niemal godzinę i naprawdę z każdą chwilą było nam coraz mniej do śmiechu, a za to coraz bardziej gorąco i duszno. Okazało się, że wprowadziliśmy obsłudze technicznej trochę zamieszania w ich dotychczas poprawnie uporządkowane życie, bo nie potrafili zająć się skutecznie otworzeniem drzwi i musieliśmy czekać na specjalistę z sąsiedniego miasta (!). Kiedy w końcu drzwi otworzyły się, już niemal z zawrotami głowy wybiegliśmy na świeże powietrze. Nigdy więcej wind!

A w drodze do domu nie mogłyśmy się powstrzymać i wróciłyśmy z całą torebką grzybów. Na obiadek uraczyłyśmy się tym razem pyszną carbonarą z grzybkami i szyneczką. Mniam;)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

ja bym ujęła to tak -Polak potrafi różne rzeczy,także Szwedzi się zapewne zdziwią nie raz,nie dwa ;)

Tomek K. pisze...

A widzisz, leniwie chciałaś zjechać trzy piętra zamiast zbiec i masz:P Z tego co widziałem to u nas w kraju, na Kickiego, nie ma takich dziwnych problemów z windami. I kto powiedział że tam jest lepiej?;)

jenny pisze...

oj Tomaszu, Tomaszu! Tożto Katarzyna biega codziennie, o jakim lenistwie Ty tu piszesz?:)
Po prostu chcieli sprawdzic jak działa mechanizm szwedzkiej windy! Jak cichy jest silnik, jak wspaniałe wnętrze. To głęboka chęć poznawania świata, wszystkiego co nowe nimi kierowała! A Ty tu o lenistwie!