niedziela, 17 sierpnia 2008

Już jutro!

ta-dam!

I nadchodzi wielkimi krokami dzień ostateczny:). No może bez takiego patosu, ale jednak. To już jutro zapakuję te moje przeogromne walizy do samolotu. I siebie też:) I będzie "Bye, bye Warszawo"... Będę tęsknić za tymi, których tu zostawiam - to więcej niż pewne. Za najwolniejszą windą świata na NS 67 i za paskudnym PKiN-em pewnie też:). No ale - w zamian za to mnóstwo zieleni i świeższe ciut skandynawskie powietrze. Oby sprzyjało moim planom treningowym:)

Zatem komu w drogę - temu kompas! (ja zabieram nawet dwa:))

2 komentarze:

Tomek K. pisze...

No ale brak jest najważniejszej informacji! Czy udało Ci się przewieść kabanosy?! ;D

Kaha pisze...

niestety kabanosów nie zapakowałam za pierwszym razem, ale teraz w drodze powrotnej z egzaminu bezwględnie wrzucam do walizki:)