niedziela, 7 września 2008

Na specjalne życzenie Jenny;)

Ostatnimi dniami moja blogowa aktywność nieco spadła, co nie oznacza, że nic ciekawego się nie działo;). Przez tydzień do Mariolkowego gniazdka nie docierał net i jak widać, nawet w Szwecji takie rzeczy się zdarzają, zwłaszcza gdy lokalny dostawca sieci jest monopolistą (blee;)).

Intensywna aklimatyzacja w miejscowych klubach sprawiła, że większość uczestników mojego kursu, ze mną włącznie jest daleko, daleko, gdzie nie będę mówić;), jeśli chodzi o przygotowanie do wtorkowego seminarium. No ale nie takie rzeczy się robiło i wychodziło, to i teraz nie może być inaczej.

Pogoda w Falun powoli zaczyna mnie rozstrajać - codziennie duża dawka deszczu z wiatrem, potem słoneczko, albo i nie. Tempuratura nie sięga wyżej niż 15 stopni. A najgorsze, że moja odporność, którą uważałam za dużą, jakoś nie chce sobie z takimi warunkami dawać rady i po wczorajszo-dzisiejszym powrocie z imprezy Mariolka położyła sie z bólem gardła;/. I wcale nie przeszło po obudzeniu. Ale nie będę tu narzekać. Powygrzewam się trochę czytając teksty na seminarium. Najgorszy Popper już za mną to w sumie można powiedzieć, że teraz z górki będzie.

Moje plany treningowe zostały na kilka minionych dni przerwane przez moją własną głupotę - wybrałam się na miasto w nowozakupionych butach (tak - mimo zapierania się sama przed sobą przed wyjazdem, że żadnych zakupów typu ubrania i buty nie będzie, moja słaba wola nie dała sobie rady z pokusami) i dosłownie zmasakrowałam sobie stopy. Teraz jeszcze to paskudne przeziębienie. Cholera.

Jestem już też po pierwszej lekcji szwedzkiego, na której staraliśmy się nauczyć wymowy tych ich wszystkich śmiesznych 9 samogłosek. Łatwo nie było, a żeby było jeszcze śmieszniej, Szwedzi mają na tyle giętki język i buzię, że poprzez różną wymowę oznaczają przy literowaniu duże i małe samogłoski. Szaleństwo;). I do tego bardzo fajnie brzmiące szaleństwo:). Podstawowe zwroty jako tako opanowałam i bardzo chętnie korzystam przy każdej okazji, bo zwykłe "dziękuję bardzo" powiedziene po szwedzku wywołuje najczęściej taki uśmiech na twarzach Szwedów, że nie mogę się powstrzymać;).

Z obserwacji otoczenia - wymowny obrazek fajnie pokazujący równouprawnienie płci na rynku pracy - kobiety koszące trwaniki miejskie. W Polsce nie widziałam, ale może ktoś się z tym spotkał.

W Systembolaget jeszcze nie byłam po alkohol - mam swoich ludzi;). Ale muszę w końcu na własne oczy zobaczyć, jak to cudo wygląda;). I żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - tak , jest to jedyny sklep w całym (dziś już 55 tysięcznym) Falun, gdzie można kupić alkohol powyżej 3,5 %. W całej Szwecji jest ich niewiele ponad 400.

4 komentarze:

Tomek K. pisze...

U nas jest prawie 30 stopni i słoneczko:) piękny weekend:). Życzę zdrowia

jenny pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
jenny pisze...

Dziękuję, dziekuję:)
Nie wiem co to sie porobiło z moim komentarzem?! To chyba dostawca netu przeczytał co napisałam i chciał skasować! Ale pamiętam com pisała!
Moze i kobiety koszą trawniki, fajnie, ale powiedz Ty mi jak moze w Szwedzkim modelu polityki społecznej istnieć monopolista internetowy?? Skandal!

jenny pisze...

A dziś sto lat sto lat!!!:)
Wszystkiego najlepszego:)