
To jedna pozytywna wiadomość. Druga jest taka, że po tygodniu intensywnej walki i wygniatania matareca w łóżku udało mi się (odpukać - puk, puk) pozbyć szwedzkiego paskudztwa. Ale szczerze przyznaje, że to był najgorszy tydzień mojego całego pobytu tutaj jak do tej pory.
Jest jeszcze trzecia, najważniejsza:). Jeszcze tylko dwa tygodnie do wylotu do Polski!:) Gdyby ktoś w sierpniu przed wyjazdem tutaj powiedział Marioli, że będzie tak dni odliczać, nie uwierzyłaby... Zresztą, nie ma się co Marioli dziwić - ja sama jeszcze nie do końca zdaję sobie z tego sprawę;).

2 komentarze:
bo w Polsce - oj, będzie bal!!:)
ciekawy blog, bardzo przyjemnie sie go czyta
Orientujesz sie czy w Dalarna są jakieś kierunki techniczne i czy sa tam jacyś Polacy oprawiający te rzemiosło
Byłbym bardzo wdzięczny za te informacje mój e-mail
przemyslaw.wiecierzewski@wp.pl
Prześlij komentarz