piątek, 14 listopada 2008

wy-czerpanie

A tak właśnie - wy-czerpujące były ostatnie dni. Z dzisiejszym wieczorem włącznie;). Przede wszystkim to "zasługa" tego, że od tygodnia niemal nieugięcie walczę z kolejnymi typologiami welfare state a przez jakiś czas odczuwałam nawet, że to one walczą ze mną;). Póki co wygrałam i nawet "podwójny Saxonberg" nie dał mi rady.

Z kolei aby sie uodpornić na kolejne mające nadejść starcia rozpoczęłyśmy dzis z Asią intensywne przygotowania w postaci treningu kick boxingu;). I nie śmiać się proszę, że pacyfistycznie nastawiona do świata Mariola jakoś się przekonała do walenia z całej siły pięściami;). Asia żyje, ja jeszcze też - zobaczymy czy jutro będziemy mogły się ruszyć;). Może z czasem nawet uda nam się dojść do momentu w którym będziemy zadawać ciosy robiąc jednocześnie pompki;), bo dziś to nawet pomki zrobić nie mogłam niestety. Tak więc czwartkowe wieczory od dzisiaj zostają dedykowane kick boxingowi. Nad planem na kolejne dni musimy jeszcze popracować:).

Z małych obserwacji falunowej infrastruktury - przy przejściach dla pieszych zainstalowane są puszki z przyciskami takimi jak w Polsce dla przyspieszenia zmiany świateł, ale... puszeczki są podświetlane światełkiem aby było wiadomo gdzie przyciskać;), a światełko włączane jest fotokomórką - na zwykłym przejściu dla pieszych w Falun:).

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

jestem z ciebie dumna Katrazyno.mowiłam że sporty walki są fajne:)

Kaha pisze...

:)prawda - mówiłaś:) ale do krav-magi wciąż przekonana nie jestem;) ale mam nadzieję, że w zabieganiu swoim znajdujesz jeszcze chwile na to:)

Anonimowy pisze...

własnie nie i to jest największy problem i dramat obecnego mojego życia,oprócz braku słońca i temperatur w granicach 30 stopni C...

Tomek K. pisze...

a w sprawie nauki. czy Wy tam macie co chwila kolokwia jakieś? u nas niestety też się zbliża... pierwsze:) u prof. Szatur, będzie ciężko... ale potem jeszcze trochę czasu do sesji:)

Kaha pisze...

Aniu - słońce na pewno już niedługo sie pojawi;) (grunt to się skutecznie pocieszac;))

Tomaszu;) - kolokwiów póki co nie miałam żadnych, co absolutnie nie oznacza braku pracy - bo tutaj system jest jednak nastawiony na to, aby samemu się zaczytywać i rozpisywać na różne tematy a potem dyskutować uzywajac odpowiednich argumentów (to tak pokrótce;)). Magicznym słowkiem jest słowo "assignment" - piszemy na okreslony mniej lub bardziej temat i potem na seminariu bronimy swojej pracy i krytykujemy siebie nawzajem. W sumie jest to o tyle fajne,że naprawde mozna niektore tematy zglebic, natomiast "czystego" sprawdzania wiedzy nie ma tu poki co (podobno czasem sie zdarza).

domyslam się, że kolos u prof. Szatur będzie ciekawy;) (moze te moje assignemnty nie sa az takie straszne;)?)

pozdrawiam Was bardzo ciepło:)