....świat za uszy dziś złap;).
Ależ dzisiaj natchnienie złapałam dzięki piosence Majki Jeżowskiej - przypomniała mi się jakimś dziwnym przypadkiem i przypomniałam sobie, jak mając kilka lat ledwie ćwiczyłam na niej swój głos. Jak wiadomo gwiazdą muzyki rozrywkowej nie zostałam, ale co się moi domownicy nasłuchali..;).
W ogóle dzisiaj Mariola w dobrym humorze jest - pewnie w dużej mierze to zasługa tego, że w koncu pokryła swoje odrosty na głowie nowym kolorem i błyszczy teraz na czerwono;) (ach, tak niewiele potrzeba kobiecie do szczęścia - no, może jeszcze jakaś nowa para butów;)).
Doszło w ogóle do niesamowitych rzeczy tutaj w Falun - sama z siebie zmuszam się aby wstawać wcześniej i korzystać trochę ze światła dziennego, bo jak w ciągu weekendu budziłam się w okolicach polskiej pory obiadowej, to łącznie przez weekend cieszyłam się tym światłem przez 4 godziny:/.
Nietypowo też spędziłam Dzień Wszystkich Świętych - bo na imprezie na statku między Szwecją a Wyspami Alandzkimi. Co się tam działo, to nawet się największym filozofom nie śniło. Totalny zanik jakichkolwiek hamulców u Szwedów kiedy są poza krajem i kiedy się napiją tak, że ledwo włóczą nogami. Aż momentami żałosne. Sama nie potrafiłam się bawić na parkiecie pokrytym warstwą potłuczonego szkła, ale warto było zobaczyć to wszystko na własne oczy w celach poznawczych;). Tak sobie neutralizuję dysonans po wydaniu kilkuset koron;). A może po prostu nie poczułam bluesa bo nie wlałam w siebie wystarczającej ilości procentów;)?
I żeby nie było, że Mariola tylko imprezuje;) - młoda koordynatorka nowego kursu to taki mały czeski tyranek i dba o to, aby nie nudziło się nam w mniej i bardziej wolnych chwilach. Co oczywiście nie przeszkadza w kończeniu pisania tekstu na seminarium tuż po powrocie z imprezy;). No ale kto wyznacza deadline na 11 rano w niedzielę? Brak jakichkolwiek szans na obudzenie się:).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz