jest Mariola...
Odkrywcze jak nie wiem co;). A tak serio, to trochę więcej sensu powinno dać wyjaśnienie, że właśnie Mariola jest w trakcie pisania pracy zaliczeniowej o szwedzkim i polskim systemie emerytalnym. To tak gwoli wyjaśnienia tylko.
Znowu w Mariolkowe życie nie wiadomo skąd wtargnęło niedobre szwedzkie przeziębienie i od piątkowego wieczoru nieustannie Mariolę wkurza. Bo żadne sposoby Mariolkowe sobie z nim nie radzą, a jak Marioli coś nie wychodzi tak jak chce to jest zła. Ot, a problem to tym większy, że na weekend zaplanowała sobie Mariola, że napisze o tych systemach i typologiach welfare state, ale zatkany nos i gardło spowodowały brak kontaktu Marioli z jej półkulami mózgowi i w rezultacie siedzi Mariola i kończy pisać pracę właśnie teraz:).
Ach, bo zapomniałabym.. Mimo kondycji niewątpliwie odbiegającej od normy (a może właśnie dzięki temu?) udało się Marioli wzbogacić szwedzkie doświadczenia kulinarne w postaci ugotowanego rosołu (nie z kostek Knorra;)) i ogórkowej z babcinych ogórków dostarczonych przez Niemkę polskiego pochodzenia. Ach, och i mniam:).
A pogoda to już nie sprzyja totalnie.. Może znajdzie się ktoś, kto odpowie na apel;) "Podaruj mi trochę słońca"?;)
wtorek, 18 listopada 2008
piątek, 14 listopada 2008
wy-czerpanie
A tak właśnie - wy-czerpujące były ostatnie dni. Z dzisiejszym wieczorem włącznie;). Przede wszystkim to "zasługa" tego, że od tygodnia niemal nieugięcie walczę z kolejnymi typologiami welfare state a przez jakiś czas odczuwałam nawet, że to one walczą ze mną;). Póki co wygrałam i nawet "podwójny Saxonberg" nie dał mi rady.
Z kolei aby sie uodpornić na kolejne mające nadejść starcia rozpoczęłyśmy dzis z Asią intensywne przygotowania w postaci treningu kick boxingu;). I nie śmiać się proszę, że pacyfistycznie nastawiona do świata Mariola jakoś się przekonała do walenia z całej siły pięściami;). Asia żyje, ja jeszcze też - zobaczymy czy jutro będziemy mogły się ruszyć;). Może z czasem nawet uda nam się dojść do momentu w którym będziemy zadawać ciosy robiąc jednocześnie pompki;), bo dziś to nawet pomki zrobić nie mogłam niestety. Tak więc czwartkowe wieczory od dzisiaj zostają dedykowane kick boxingowi. Nad planem na kolejne dni musimy jeszcze popracować:).
Z małych obserwacji falunowej infrastruktury - przy przejściach dla pieszych zainstalowane są puszki z przyciskami takimi jak w Polsce dla przyspieszenia zmiany świateł, ale... puszeczki są podświetlane światełkiem aby było wiadomo gdzie przyciskać;), a światełko włączane jest fotokomórką - na zwykłym przejściu dla pieszych w Falun:).
Z kolei aby sie uodpornić na kolejne mające nadejść starcia rozpoczęłyśmy dzis z Asią intensywne przygotowania w postaci treningu kick boxingu;). I nie śmiać się proszę, że pacyfistycznie nastawiona do świata Mariola jakoś się przekonała do walenia z całej siły pięściami;). Asia żyje, ja jeszcze też - zobaczymy czy jutro będziemy mogły się ruszyć;). Może z czasem nawet uda nam się dojść do momentu w którym będziemy zadawać ciosy robiąc jednocześnie pompki;), bo dziś to nawet pomki zrobić nie mogłam niestety. Tak więc czwartkowe wieczory od dzisiaj zostają dedykowane kick boxingowi. Nad planem na kolejne dni musimy jeszcze popracować:).
Z małych obserwacji falunowej infrastruktury - przy przejściach dla pieszych zainstalowane są puszki z przyciskami takimi jak w Polsce dla przyspieszenia zmiany świateł, ale... puszeczki są podświetlane światełkiem aby było wiadomo gdzie przyciskać;), a światełko włączane jest fotokomórką - na zwykłym przejściu dla pieszych w Falun:).
poniedziałek, 10 listopada 2008
Na raz, na dwa...
....świat za uszy dziś złap;).
Ależ dzisiaj natchnienie złapałam dzięki piosence Majki Jeżowskiej - przypomniała mi się jakimś dziwnym przypadkiem i przypomniałam sobie, jak mając kilka lat ledwie ćwiczyłam na niej swój głos. Jak wiadomo gwiazdą muzyki rozrywkowej nie zostałam, ale co się moi domownicy nasłuchali..;).
W ogóle dzisiaj Mariola w dobrym humorze jest - pewnie w dużej mierze to zasługa tego, że w koncu pokryła swoje odrosty na głowie nowym kolorem i błyszczy teraz na czerwono;) (ach, tak niewiele potrzeba kobiecie do szczęścia - no, może jeszcze jakaś nowa para butów;)).
Doszło w ogóle do niesamowitych rzeczy tutaj w Falun - sama z siebie zmuszam się aby wstawać wcześniej i korzystać trochę ze światła dziennego, bo jak w ciągu weekendu budziłam się w okolicach polskiej pory obiadowej, to łącznie przez weekend cieszyłam się tym światłem przez 4 godziny:/.
Nietypowo też spędziłam Dzień Wszystkich Świętych - bo na imprezie na statku między Szwecją a Wyspami Alandzkimi. Co się tam działo, to nawet się największym filozofom nie śniło. Totalny zanik jakichkolwiek hamulców u Szwedów kiedy są poza krajem i kiedy się napiją tak, że ledwo włóczą nogami. Aż momentami żałosne. Sama nie potrafiłam się bawić na parkiecie pokrytym warstwą potłuczonego szkła, ale warto było zobaczyć to wszystko na własne oczy w celach poznawczych;). Tak sobie neutralizuję dysonans po wydaniu kilkuset koron;). A może po prostu nie poczułam bluesa bo nie wlałam w siebie wystarczającej ilości procentów;)?
I żeby nie było, że Mariola tylko imprezuje;) - młoda koordynatorka nowego kursu to taki mały czeski tyranek i dba o to, aby nie nudziło się nam w mniej i bardziej wolnych chwilach. Co oczywiście nie przeszkadza w kończeniu pisania tekstu na seminarium tuż po powrocie z imprezy;). No ale kto wyznacza deadline na 11 rano w niedzielę? Brak jakichkolwiek szans na obudzenie się:).
Ależ dzisiaj natchnienie złapałam dzięki piosence Majki Jeżowskiej - przypomniała mi się jakimś dziwnym przypadkiem i przypomniałam sobie, jak mając kilka lat ledwie ćwiczyłam na niej swój głos. Jak wiadomo gwiazdą muzyki rozrywkowej nie zostałam, ale co się moi domownicy nasłuchali..;).
W ogóle dzisiaj Mariola w dobrym humorze jest - pewnie w dużej mierze to zasługa tego, że w koncu pokryła swoje odrosty na głowie nowym kolorem i błyszczy teraz na czerwono;) (ach, tak niewiele potrzeba kobiecie do szczęścia - no, może jeszcze jakaś nowa para butów;)).
Doszło w ogóle do niesamowitych rzeczy tutaj w Falun - sama z siebie zmuszam się aby wstawać wcześniej i korzystać trochę ze światła dziennego, bo jak w ciągu weekendu budziłam się w okolicach polskiej pory obiadowej, to łącznie przez weekend cieszyłam się tym światłem przez 4 godziny:/.
Nietypowo też spędziłam Dzień Wszystkich Świętych - bo na imprezie na statku między Szwecją a Wyspami Alandzkimi. Co się tam działo, to nawet się największym filozofom nie śniło. Totalny zanik jakichkolwiek hamulców u Szwedów kiedy są poza krajem i kiedy się napiją tak, że ledwo włóczą nogami. Aż momentami żałosne. Sama nie potrafiłam się bawić na parkiecie pokrytym warstwą potłuczonego szkła, ale warto było zobaczyć to wszystko na własne oczy w celach poznawczych;). Tak sobie neutralizuję dysonans po wydaniu kilkuset koron;). A może po prostu nie poczułam bluesa bo nie wlałam w siebie wystarczającej ilości procentów;)?
I żeby nie było, że Mariola tylko imprezuje;) - młoda koordynatorka nowego kursu to taki mały czeski tyranek i dba o to, aby nie nudziło się nam w mniej i bardziej wolnych chwilach. Co oczywiście nie przeszkadza w kończeniu pisania tekstu na seminarium tuż po powrocie z imprezy;). No ale kto wyznacza deadline na 11 rano w niedzielę? Brak jakichkolwiek szans na obudzenie się:).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
