sobota, 4 października 2008

Id al-Fitr i Oktoberfest w Falun

Znowu Mariola się zaniedbała w pisaniu. Mariola przeprasza. Siebie samą też. Małym wytłumaczeniem niech będzie, że dużo się po prostu działo w ostatnim czasie. Na przykład Mariola duuuuużo spała. O tak - warszawskie łóżko pewnie byłoby zdziwione, gdybym tak długo w jednym podejściu na nim sie wylegiwała i samo zaczęłoby mnie sprężynami wykopywać;). Na szczęście falunowe nie zna wcześniejszego mariolkowego trybu życia i nie robi problemów w tym względzie, a wręcz przeciwnie;).

W samym Britsen działo się mnóstwo ciekawych rzeczy. Tydzień temu akademik przeżywał oblężenie różnych dziwnych postaci rodem z lat 80. bo motywem przewodnim imprezy były właśnie te lata. Niektórzy naprawdę nieźle się wczuli;).

We wtorek z kolei pierwszy raz w życiu miałam okazję wziąć udział w Id al-Fitr (święto na zakończenie Ramadanu). A więc kolacja z tradycyjnymi pakistańskimi potrawami - pyyyyszne, baaaaardzo dobrze przyprawione mięsko i dużo różnych dodatków w postaci warzyw i specjalnie przygotowywanych naleśnikopodobnych placków;). No i ciekawostki w postaci słodkiego zielonego ryżu i niesamowicie żółtego deseru, który smakował wręcz nieziemsko. Mniam, mniam. Natomiast na kolacji sie nie skończyło. Potem brzmiąca egzotycznie muzyka i tańce. Co było o tyle specyficzne, że pewnie było tam ok. 40 Pakistańczyków płci męskiej jedynie i w pewnym momencie tylko 5 kobiet - Polek. W sumie można było doświadczyć tego, jak czuje się zwierzyna otoczona przez myśliwych.... Ale bogatsze jesteśmy w nowe doświadczenia:) I w sumie nie było tak strasznie;).

Na nasza prośbę Pakistańczycy (niech będzie, że trzech;)) przygotowali nam następnego dnia tego pysznego pikantnego kurczaka, a wczoraj w ramach rewańzu zamieniłyśmy z Asią moją kuchnię w fabrykę ruskich pierogów;). Wyszły pyszne, chociaż miałyśmy małe problemy ze skompletowaniem składników, bo jak się okazuje w Szwecji nie znają czegoś takiego jak pospolity twaróg. Tak więc ukochanego sernika nie ma z czego niestety zrobić. Z farszem do pierogów udało sie o tyle, że po dokładnym obejrzeniu wszystkich w miarę miękkich serów w lodówce znlazłam coś, co w konsystencji przypominało twaróg, a było jakimś serem sałatkowym odrobinę podobnym do fety, ale mniej słonym.

Wieczorem natomiast w Karen (Student Union House) świętowaliśmy Oktoberfest. Z bawarskimi barmanami i szerokimi uśmiechami.

Kończę, bo skończyły mi się chipsy i nie mam skąd natchnienia więcej czerpać;).

A gdyby ktoś szukał czegoś na umilenie szarych jesiennych dni, polecam Milly Quezada i utwór "Caro";).

4 komentarze:

Tomek K. pisze...

Widzę że imprez tematycznych sporo i wszystkie zaliczasz:) Sprytny plan w tej wielokulturowej Szwecji (czyż można w związku z tym mówić o tożsamości szwedzkiej? może jeszcze można... ale za jakiś czas?) najpierw egzotyczne dość zakończenie Ramadanu (bez alkoholu zapewne:) a zaraz potem można sobie odbić na Oktoberfest, który bez alkoholu się nie obejdzie:) Pewnie nadrobić można było braki:) W naszym tradycyjnym kraju najbliższa wielka impreza to chyba Bal Prezydentów 11 listopada;)

P.S. www.pospolite-ruszenie.pl z pozdrowieniami dla sitwy/kliki/kamaryli pezetpeenowsko-uefowsko-fifowskiej:D

jenny pisze...

Tomaszu, zapomniałeś dodać, że bedzie to bal prezydentów: Polski, Burkina Faso, Bahrajnu, Mikronezji, Togo i Uzbekistanu. Na razie nie odpowiedzili prezdenci: USA, Rosji, Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec.;)

Kaha pisze...

Trafne spostrzeżenie odnośnie do imprez Tomek;). Koniec Ramadanu faktycznie bez alkoholu;).

Co do roweru, to jeszcze nie nabyłam - wcześniej nie znalazłam odpowiedniego w odpowiedniej cenie, a teraz jest coraz chłodniej i jakoś mój zapał ostygł - raczej wybieram bieganie;). Ale zobaczymy, może akurat.

ps. już się pospolicie ruszyłam;).

Anonimowy pisze...

nie martw się Kasiu,w Niemczech tez twarogu nie znają- i my tez z Ada z czegoś twarogopodobnego robiłyśmy pierożki dla naszej profesor niemieckiej,ktora nota bene jadła je bez cebuli is oli-nie wnikam jak smakowały.. ;)

co do uczuc jak zwierzyna w klatce-zapraszam do Tunezji-tam tez czasami tak jest:)